Makramowe love

Przyszedł ten dzień, w którym mogę pochwalić się (a co!) tym co robię w wolnej chwili 🤩 

Makramą bo o niej mowa, zaraziła mnie wspominana już niejednokrotnie Anna, która mówiła: "spróbuj, dasz radę!". 

Na początek przeglądałam strony internetowe, czytałam artykuły, sprawdzałam różnice pomiędzy sznurkiem skręcanym, a plecionym, plecionym z rdzeniem, a bez niego, grubościami 3,4,5mm. Chciałam się dobrze przygotować i zobaczyć już na tym etapie czy to w ogóle jest dla mnie 🤔 
Zdjęcia na Pintereście działały na moją wyobraźnię: piękne lampy, makramy ścienne, lampiony i makramy użytkowe. Ehhh...
Mózg, jak zawsze dopingował i dawał ogrom wsparcia żebym spróbowała. 
Pojechaliśmy do pasmanterii w Kostrzynie i chociaż Pan, który mnie obsługiwał nie bardzo wiedział o czym mówię, zaprosił mnie na drugą stronę lady i powiedział "Pani sobie poszuka" to kupiłam swój pierwszy sznurek wędliniarski... 

Anna doradziła żebym na początek spróbowała zrobić liścia, który jest najprostszy i wtedy zobaczę czy mi to leży. 
Zrobiłam liścia i przepadłam... 

Potem były już filmy instruktażowe z youtube, do nauki węzłów. 

I tak z jednego sznurka wędliniarskiego zrobiło się tych sznurków kilkadziesiąt, w różnych kolorach, grubościach, teksturach. Nawet Mózg widząc moja fascynację sprezentował mi książkę o makramie! ❤ 

A czym właściwie jest Makrama ?
Jest sztuką wiązania sznurków, bez użycia igieł, drutów lub szydełka. 
Tylko sznurek i ręce. 

Dlaczego tak mnie to wciągnęło? 
Uspokaja mnie to, relaksuje, lubię widzieć efekt końcowy i być z siebie dumną że zrobiłam! 

Na zdjęciach wyżej widzicie zrobiony przeze mnie pierwszy makramowy plecak i wszystkie najważniejsze etapy jego tworzenia 🥳 
W planach są jeszcze inne makramowe cuda, ale o tym niedługo - a tymczasem ja zabieram się za robienie takiego plecaka, ale tym razem na zamówienie ✊✊✊ 

Do zobaczenia następnym razem! 👋